Historia niekończącej się psiej miłości i wierności…

Był sobie pies 2” jest kontynuacją bestsellerowej powieści „Był sobie pies”. W tej części Bailey powraca pod nowymi postaciami, by opiekować się wnuczką Ethana – Calirty June. Jest to nastolatka, która wraz ze swoją matką na stałe wyprowadza się z farmy babci i przenosi się do większego miasta. A tam czeka na nią wiele zagrożeń. Biorąc pod uwagę fakt, że dziewczyna ma niebywały talent do pakowania się w kłopoty, potrzebny jej będzie osobisty anioł stróż, którym stanie się nie kto inny niż Bailey. Clarity wraz ze wziętą ze schroniska suczką Molly – nowym wcieleniem Baileya przeżyją razem wiele przygód oraz wzruszających momentów, które chwycą za serce każdego czytelnika.

„Był sobie pies 2” – W. Bruce Cemaron

Bruce Cameron w powieści „Był sobie pies 2” po raz kolejny zaprasza do zapoznania się z historią opowiedzianą z perspektywy psiego nosa. Autor znowu nadaje Bailey’owi ludzkie cechy, nie są one jednak przerysowane, czy przesadzone. Można powiedzieć, że nadają całej opowieści ciepłego, sympatycznego wydźwięku. Wszystko jest utrzymane w lekkim, przyjemnym klimacie. Warto jednak podkreślić, że książka porusza wiele ciężkich tematów, z którymi zmaga się mnóstwo nastolatków na całym świecie. Okres dorastania to wszak czas problemów z samoakceptacją, porozumieniem z najbliższymi, odrzuceniem, egoizmem, złośliwością, czy chorobami, takimi jak na przykład bulimia. Młodzi ludzie często nie potrafią poradzić sobie z nadmiarem problemów, które ich spotykają. Z drugiej jednak strony nie chcą lub wstydzą się podzielić nimi z rodziną. Tak właśnie jest w przypadku Clarity June. Na szczęście ta nastolatka ma kogoś, kto zrobi wszystko, by ją chronić i dodawać otuchy w ciężkich chwilach – to jej pies, bezgranicznie kochający i oddany futrzak.

Jaka jest książka „Był sobie pies 2”?

„Był sobie pies 2” to pozycja utrzymana w lekkim klimacie. Jest niezwykle pozytywna, choć pojawiają się wątki, które wyciskają łzy, dlatego warto mieć przy sobie opakowanie chusteczek na wszelki wypadek. Zabiegiem, który dodatkowo chwyta za serce jest wprowadzenie narracji z perspektywy psa. Uświadamia to czytelnikowi, jak bardzo zwierzęta wyczuwają ludzkie uczucia, i choć nie mogą pocieszyć nas słowami, próbują wszystkich swoich sztuczek, by na naszych twarzach ponownie zagościł uśmiech. „Był sobie pies 2” to chwile wzruszeń, jak i radosnych uniesień. To lekka, przyjemna lektura, w którą zostały wplecione wątki, nad którymi warto się pochylić. W końcu jest to opowieść dla młodszych, jak i starszych. A przede wszystkim jest to prawdziwy must read dla fanów poprzedniej części i wszystkich miłośników naszych mniejszych braci.